GDYBY DRONY NIE LATAŁY...

16681514_1854815231453228_8485947503170513401_n

…byśmy z Teklą podium miały. Albo: Trzecie miejsce (od końca)! Albo: Nieoczekiwany rozwój wypadków. Albo…

Tytuły można mnożyć w tej sytuacji bez opamiętania, ale wszystko sprowadza się właściwie do jednego: debiut Tekli na zawodach CACIOB na Węgrzech w klasie drugiej nie był szczytem moich marzeń. Był za to bardzo pouczającym doświadczeniem, które wyciągnęło na światło dzienne nowe okoliczności dotyczące szkolenia mojego własnego psa.

Przygotowania szły bardzo pomyślnie, byłam zadowolona z progresu, jaki przez ostatnie trzy miesiące walczenia z hormonami Tekli i regularnych treningów się dokonał – detale wychodziły już w łańcuchach, łańcuchy przekształcały się w przebiegi, zwykłe rundki przebiegowe w udawane zawody w nowych miejscach. Wszystko do momentu, aż odpowiedzialnie postanowiłam zapoznać Teklę z zieloną nawierzchnią, która też miała być w Godollo. Cztery dni przed startem.

Niestety, chociaż pierwsza połowa treningu była naprawdę świetna, druga zmieniła się w koszmar. Na sąsiedniej części boiska zaczęły latać drony, bzykające i uderzające w siatkę potwory, które wywołały w Tekli potężny atak paniki i zmusiły do ucieczki. I chociaż posłusznie robiła wszystko, nie była w stanie cieszyć się pracą i tak wróciłyśmy do domu. Nigdy jeszcze nie widziałam jej w takim stanie.

Ta sytuacja nie pozostała bez echa na niedzielnych zawodach, podczas których Tekla cały czas podpatrywała w górę (leci czy jeszcze nie?) i miala ochotę się ewakuować z miejsca. Były też lepsze momenty – pierwszy raz zrobione kierunki, patyczki, troszeczkę pozycji i ładne kroki w tył. Całokształt byl jednak daleko, daleko poza normalnymi performansami Tekli – zamiast się dać ładnie nagrodzić po starcie, uciekła z resztą sama do klatki…

Wnioski?

  1. Nie wprowadzać tuż przed startem nowego środowiska, bo nie wiadomo, co się w nim stanie. Lepiej to zrobić jakiś czas wcześniej, żeby była okazja (lub okazje!) do przepracowania ewentualnych problemów.
  2. Praca nad dźwiękami i skupieniem! Panika paniką, ale bez przesady. Kiedy pies się musi bardziej kontrolować, nie ma czasu na rozkminianie, czy mechaniczny owad zaraz w niego wleci.
  3. Nowy układ treningów i – mimo wszystko – więcej łańcuchów i obciążeń w postaci przebiegających psów i innych paranormalnych okoliczności.
  4. Przyjazd na miejsce zawodów nie dzień, ale dwa wcześniej. Przy psie wrażliwym na środowisko długa podróż i intensywny następny dzień mogą zaszkodzić ogolnej motywacji.
  5. Poprawić Tekli kondycję i jeszcze podbić jej aktywność! Jestem bardzo ostrożna, jeśli chodzi o nadmierne pobudzanie psa, i może czasem za bardzo trzymam Teklę w emocjonalny ryzach. Chociaż zdrowie też jej ostatnio nie pomagało – było, minęło, do roboty!

 

Comments are closed.